Bez tytułu68 lat temu miały miejsce wydarzenia, które przez propagandę PRL (obecną także i w III RP) zostały nazwane „wyzwoleniem Warszawy”, którego dokonać miały złączone „wieczną przyjaźnią” Armia Czerwona oraz Ludowe Wojsko Polskie. 17 stycznia 1945 roku był bardzo ważną datą w tworzonej przez komunistów wersji historii. Pozostałości po ich działaniach propagandowych są nadal obecne w przestrzeni publicznej. Wciąż mamy przecież w Warszawie ulicę 17 stycznia, a także wiele pomników i tablic upamiętniających polskich i sowieckich „wyzwolicieli”. Tylko, czy na pewno mieć powinniśmy?

Oddajmy głos świadkowi tamtych wydarzeń – członkowi Honorowego Komitetu Poparcia akcji „Goń z pomnika bolszewika” Przemysławowi Górnemu. Oto, co powiedział na temat „wyzwolenia Warszawy”  w poświęconym m.in. kwestii naszej akcji wywiadzie dla portalu Blogpress.pl:

Ani jeden sowiecki żołnierz nie zginął w Warszawie. Po co są te pomniki? To jest policzek, upodlenie Narodu i państwa polskiego, wszystko jedno, jakie ono jest (…) Nie było żadnego wyzwolenia Warszawy. Ja wchodziłem przed armią radziecką i polską do Warszawy z chłopakami z podwórka. Szliśmy po lodzie. Elektrownia nie działała i Wisła była skuta lodem. Rosjanie dopiero wtedy budowali most pontonowy. W Warszawie było 400 Niemców, którzy wysadzali budynki. Rosjanie weszli. Nie było wyzwolenia. Nikt do nich nie strzelał”.

Dalej Górny opisuje czas bezpośrednio poprzedzający wkroczenie Sowietów do zachodniej części stolicy:

Niemcy burzą, a Rosjanie piją i gwałcą. To jest armia? Weszli do mojego domu. Zabrali wszystko. Jak matka miała mojego braciszka na ręku, zobaczyli grzebień to i ten grzebień zabrali. (…) Armia, która zabija starców, dzieci, kobiety, gwałci i rabuje to nie jest armia. Mówią, że to politycy odpowiadają. Jacy politycy? Przecież najbardziej fanatyczni to byli ci niepiśmienni, żołnierze. Oni chcieli budować socjalizm. Oni w to wierzyli

 

Źródło: Wywiad z Przemysławem Górnym na portalu Blogpress.pl 

Grafika za: warszawa.wikia.com