00giSojusz Lewicy Demokratycznej proponuje, aby rok 2013 stał się Rokiem Edwarda Gierka. Politycy lewicy podnoszą przy tym jego rzekome zasługi w rozwoju kraju, a w szczególności w „podniesieniu poziomu życia Polaków”. Pomysł ten dowodzi jak bardzo niewłaściwa pozostaje nazwa wspomnianej partii, skoro wciąż odwołuje się ona do tradycji komunistycznych, do okresu, w którym Polska pozostawała satelitą Związku Sowieckiego.

Warto chyba przypomnieć także pewne fragmenty biografii polityka, którego lewica chce uhonorować. SLD wydaje się ich, bowiem nie zauważać. A zdecydowanie jest, co przypominać.

Edward Gierek był bowiem wysokim rangą funkcjonariuszem partii komunistycznej  już w okresie stalinowskim. Pozycję sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR osiągnął w 1948 roku, gdy wciąż podległe narzuconej przez Moskwę władzy służby bezpieczeństwa toczyły walki z podziemiem niepodległościowym. W partyjnej hierarchii Gierek awansował i za Bieruta, i za Ochaba i za Gomułki.  Na Śląsku to on był jedną z twarzy antysemickich i antystudenckich wydarzeń z 1968 roku. Ówczesny I sekretarz KW PZPR w Katowicach wygłosił  wtedy przemówienie, w którym powiedział m.in. „Nietrudno domyślić się, kto łoży na organizowanie awantur w Warszawie i kraju. Są to ci sami zawiedzeni wrogowie Polski Ludowej, których życie nie nauczyło rozumu, którzy przy okazji dają o sobie znać, różni pogrobowcy starego ustroju, rewizjoniści, syjoniści, sługusi imperializmu. Chcę z tego miejsca stwierdzić, że śląska woda nie była i nigdy nie będzie wodą na ich młyn. I jeśli poniektórzy będą nadal próbowali zawracać nurt naszego życia z obranej przez naród drogi, to śląska woda pogruchocze im kości”.

M.in. dzięki takiej postawie wobec „wrogów ustroju”, Gierek zyskał sympatię moskiewskiego kierownictwa. Szybko ją wykorzystał i w grudniu 1970 roku z poparciem Breżniewa przejął władzę w komunistycznej partii. Już, jako I sekretarz KC nie pozostał dłużny sowieckim mocodawcom. Zgodnie z ich zaleceniami doprowadził do zmiany Konstytucji PRL, zapisując w niej „nierozerwalną przyjaźń polsko-radziecką” oraz „kierowniczą rolę PZPR”. Samemu Breżniewowi nadał zaś Krzyż Wielki Orderu Virtuti Militari. Wbrew rozpowszechnianym przez zwolenników Gierka opiniom, dążył on do zwiększania poziomu uzależnienia Polski Ludowej od ZSRR także w sferze gospodarki. Symbolem tych działań może być budowa „linii hutniczo-siarkowej”, która miała za zadanie służyć wywożeniu polskich surowców do Związku Sowieckiego. Również ekonomiczne otwarcie na Zachód było ściśle związane w ustaleniami pomiędzy Gierkiem, a Breżniewem. Warto także przypomnieć, że to za czasów rządów Gierka powstała grupa „D” – głęboko zakonspirowana w strukturze MSW komórka specjalizująca się w działaniach przeciwko Kościołowi. To jej pracownicy odpowiadali za porwanie i bestialski mord na ks. Jerzym Popiełuszce. Szczególnie obciążające dla Gierka są wydarzenia z 1976 roku, kiedy to brutalnie stłumiono protesty robotnicze, a ich uczestnicy byli poddawani długotrwałym represjom. Schyłek lat 70. to również śmierć Stanisława Pyjasa i skandaliczne śledztwo, które miało wykazać, że zamordowany opozycjonista zginął w wyniku „upadku ze schodów”. Pozostaje także kwestia ogromnych długów, jakie pozostały po okresie jego rządów. Na kilka dziesięcioleci obciążyły one polską gospodarkę.

Wobec powyższych faktów historycznych kategorycznie sprzeciwiamy się, więc pomysłowi ustanowienia Roku Edwarda Gierka, a tym bardziej nadawaniu imienia komunistycznego aparatczyka ulicom czy rondom, jak chce tego lewica. Polska historia dostarczyła nam ogromne grono bohaterów zasłużonych w walce o wolność, niepodległość, suwerenność, prawdę i sprawiedliwość, którzy wciąż pozostają niedocenieni. To oni powinni zajmować miejsca na cokołach. Naszym zdaniem nie ma na nich miejsca dla ludzi odpowiadających za sowietyzację Polski, a taką postacią był Edward Gierek.

 

Biuro Prasowe

Stowarzyszenia KoLiber